25 kwietnia 2017

★BDSM...przy nim zmieniałam się w kompletną masochistkę.★

Uwaga! 18+ !
Zapowiadało się niewinnie. To miał być zwyczajny seks, taki jak zwykle. Jednak ja chciałam czegoś więcej, mocniejszych wrażeń. Powiedziałam mu żeby się nie powstrzymywał, puścił hamulce. Wiedziałam że lubił hardcore'owe porno, że sado-maso go podniecało mimo że zdrowy rozsądek mówił co innego...sama nie byłam pod tym względem lepsza. Mój umysł był dużo brudniejszy od ciała. W internecie widziałam niejedno, nigdy jednak nie przeszło mi przez myśl żeby spróbować...cóż, nie żałuję że zmieniłam zdanie.
Na początku związał moje ręce i trzymał nad głową, wymieniając się pocałunkami. Ja, zniecierpliwiona zaczęłam przygryzać jego wargi, on poszedł w moje ślady. Nasze pocałunki stawały się coraz gwałtowniejsze i brutalniejsze. Poczułam smak krwi, wtedy się od mnie odsunął. Nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu wpływającego na moje usta. Nie było nawet wiadomo czyja to krew, ale to było nieważne. Nie obchodziło mnie to. Osunął się trochę niżej, na wysokość moich piersi. Zaczął delikatnie, liżąc je i ssąc. Jednak z każdą chwilą robił to coraz mocniej, aż na mojej twarzy pojawił się grymas bólu. Na początku starałam się udawać twardą, zaciskałam tylko zęby. Moje ciało próbowało uciec, kiedy szarpnął w górę, cała aż się wygięłam próbując zminimalizować ból. Poczułam jak moje ręce mocniej opina sznurek, kiedy zaciskałam je w pięści. Przyjemne momenty sprawiały że zamykałam oczy niczym otulona magiczną mgiełką, te bolesne sprawiały że je otwierałam, moje brwi ściągały się a oczy kierowane wyrzutem, spoglądały wprost w jego. Kiedy zobaczyłam ten błysk, to zadowolenie, wiedziałam że go to podnieca. Nigdy wcześniej jego wzrok nie miał tego czegoś. Było to zazwyczaj pożądanie, rozluźnienie, czasem skupienie. Ale to było coś innego, jakaś nieznana dzikość. Mimo wszystko wciąż się powstrzymywał, wiedziałam to. Nie doprowadził mnie do tak nieznośnej agonii, żebym musiała wypowiedzieć hasło. Wręcz przeciwnie, powoli zaczynało mnie to bardziej irytować niż sprawiać faktyczny ból. Uwziął się na moje sutki, cały czas gryzł je i wykręcał na przemian z brutalnym gryzieniem moich warg i języka. Podczas jednej z tych wymian śliny, poczułam jak niespodziewanie, szybko i mocno we mnie wszedł. Wydałam z siebie jęk, zaskoczona przyjemnością. Zaczął mnie bezlitośnie pieprzyć i całować tak że brakło mi tchu. Teraz kiedy zadawał mi ból, łączył się on z podnieceniem i wszystko się potęgowało. Byłam naprawdę mocno podjarana, już od dłuższego czasu mi się to nie zdarzało w takim stopniu. Małe kropelki łez pojawiły się w kącikach moich oczu, ale nie oznaczały one smutku. Wręcz przeciwnie, to przez nagromadzenie różnorodnych doznań, których nie chciałam przerywać. W końcu szarpnął mną, na plecach poczułam zimną ścianę, a przez moje ciało przeszedł dreszcz. Złapał mnie za szyję, przesunął dłoń na żuchwę, złapał mocniej i zanurzył język w moich ustach, miotając nim szybko i niecierpliwie. Ledwo łapałam oddech, ale cholernie podobało mi się to co ze mną robił. Odwrócił mnie, teraz moje piersi i brzuch poczuły przeszywające zimno, a na plecach poczułam jego gorącą skórę. Zrobił mi kilka malinek, niektóre zwyczajne, inne wyjątkowo mocne i przeciągające się w czasie, tak że były bolesne i widoczne, zostające na skórze jeszcze na długo. Złapał mnie ramieniem pod brzuchem i przyciągnął do siebie, a drugą ręką trzymał moje związane ręce i przyciskał je do ściany nad moją głową. Po tym przeniósł dłoń na moje włosy i docisnął moją twarz do lodowatej ściany, a moje ręce pozostały w górze, wygięte dziwnie nienaturalnie. Zaraz po tym ponownie we mnie wszedł swoim stojącym kutasem, rozwiniętym do swojego największego rozmiaru. Poczułam jak mnie wypełnia i znika, jak maszynowo wychodzi i wraca. Momentami robił jeden mocny, głęboki ruch, przy którym zawsze wymykał mi się cichy jęk. To było najlepsze możliwe uczucie, nie chciałam żeby w ogóle ze mnie wychodził. W pewnej chwili gwałtownie przyspieszył, zawahał się, wypuścił powietrze z ust i wiedziałam że to już koniec. Zawsze tak robił kiedy dochodził, nie musiałam tego ani widzieć, ani czuć żeby wiedzieć że to właśnie się wydarzyło. Wyszedł z pluskiem, a ze mnie wylało się trochę jego spermy zmieszanej z moimi płynami rozkoszy. Usiadłam odrywając się od ściany, a on objął mnie od tyłu i zaczął rozwiązywać. Na koniec cmoknęliśmy się w usta i położyliśmy obok siebie, przytulając. Już wiedziałam że chcę to powtórzyć i byłam ciekawa jaka następna zabawa mnie czeka, co następnym razem wymyśli. Aż do następnego spotkania, podniecałam się za każdym razem jak o tym myślałam, chcąc więcej, mocniej, brutalniej...przy nim zmieniałam się w kompletną masochistkę.