01 lipca 2014

★The monster in your bed - Aomine x Kagami (yaoi)★

Kagami wyszedł po treningu ze szkoły i udał się do pobliskiej knajpki. Trenował trochę dłużej niż pozostali, więc w ciszy, nie żegnając się z nikim, wyruszył napełnić swój domagający się pożywienia żołądek. Ulice wypełniał półmrok. Lampy uliczne starały się rozwiać ciemność, ale były zbyt słabe do tego zadania. Ruszył do celu szybkim, pewnym krokiem. Mijał mroczne uliczki, widząc jak świat powoli uspokaja się i zapada w sen. Teraz nawet swykły krzak lub drzewo wyglądały magicznie. Stopy Kagamiego stanęły tuż przy przezroczystych drzwiach. Pchnął je ręką i trafił do przyjemnego, klimatycznego miejsca. Różnorodne zapachy mieszały się ze sobą tworząc dziwną, choć smakowitą mieszankę. Usadowił się na wygodnej kanapie przy oknie i dłonią zgarnął menu. Tym razem wybierze chyba potrójną wersję pierożków. Był nieziemsko głodny. Po złożeniu zamówienia mimowolnie zaczął przyglądać się wnętrzu lokalu. Ludzie prowadzili ożywione rozmowy lub siedzieli sami spożywając dania. Nie były wymyślne, ale wyglądały pysznie. Wtem zobaczył Aomine i tą dziewczynę w różowych włosach. Ciemnowłosy spojrzał mimochodem w jego stronę. Dziewczyna powędrowała za jego wzrokiem i wkrótce cała trójka siedziała przy jednym stole.
- Konbanwa, Kagami-san. - powiedziała swoim słodkim dziewczęcym głosem.
- Konbanwa. - odpowiedział czerwonowłosy, nieco zaskoczony że przysiedli się do niego. Teoretycznie byli wrogami, chociaż słowo "przeciwnicy" pasowałoby bardziej. Prywatnie w sumie nic do siebie nie mieli. Aomine nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, zawiesił wzrok gdzieś za oknem. Zanim złożyli zamówienie, Momoi dostała od kogoś telefon i musiała natychmiast wyjść. Między pozostałymi zapadła niezręczna cisza. Dostali zamówienia, a jedynym słowem które padlo było "domo" Kagamiego i jego "itadakimasu". Jedli w ciszy, Aomine jakby go to nie obchodziło i Kagami zastanawiający się czemu właściwie się gdzieś nie przesiadł. Wokół było dużo wolnych miejsc, z łatwością mógł wstać i odejść. Może po prostu mu sie nie chciało?
Ku zdziwieniu czerwonowłosego, Daiki po zjedzeniu podwójnej porcji ramenu odezwał się swoim niskim głosem.
- Ech, Satsuki pewnie jutro znowu zaciągnie mnie na mecz - wzdychał cierpiętniczo. Nie grał nikt ważny, więc mógł spokojnie ominąć tą "rozrywkę". - Jest taka irytująca kiedy się tak rządzi...
Kagami nie wiedział co ma odpowiedzieć. Patrzył się na niego zdziwiony, że zwierza się swojemu rywalowi. Po co...? Mówił to od niechcenia?
Ich oczy spotkały się, Taiga patrzył wprost, a Daiki spod ukosa. Nie było to znudzone spojrzenie, wyglądało tajemniczo i intrygująco. Wciąż trwała cisza. Kagami w końcu wstał, zarzucił torbę za strojem na ramię i wyszedł. Od razu skręcił i bez oglądania się ruszył prosto do domu. Zastanawiał się która właściwie jest godzina. Przystanął i spojrzał na podświetlony ekran komórki. Trochę już późno.
- Oy - usłyszał za sobą głos. Chłopak odwrocił się i ujrzał ciemną postać pod latarnią. Poznał po posturze, był to Aomine.
- Hej. - odpowiedział automatycznie.
- Idziesz do domu?
- Ta. - odparł beznamiętnie. Jaki cel miało to pytanie?
- To możemy iść razem. Ja też idę w tą stronę.
- Dobra. - zgodził się czerwonowłosy. Po chwili obaj szli obok siebie. Nic się nie działo, ulice były prawie puste. Tylko pojedyncze osoby przemykały pod kolorowymi sklepami. Niespodziewanie Kagami dostał smsa więc zatrzymał się żeby go przeczytać. Aomine tylko czekał na taką okazję. Zagrodził mu drogę. Zbliżył się do czerwonowłosego który zdążył powiedzieć tylko "co...?". Odsunął się ale jego plecy spotkały się z latarnią. Daiki złapał go za podbródek i zbliżył się niebezpiecznie blisko. Miał na twarzy uśmiech, co rzadko mu się zdarzało. Jeszcze parę centymetrów i...przyłożył czoło do jego czoła. Potem spotkały się ich nosy i otarłszy się o siebie, odsunęły się. Daiki się rozmyślił? Odsunął się i szybko odwrócił tak, żeby nie było widać jego twarzy, po czym powoli odszedł w stronę domu. Kagamiś stał jeszcze przez chwilę w osłupieniu. Co to miało być? Bez słowa dogonił Aomine i starając się patrzeć w bok, szedł trochę z tyłu. Nie zauważył nawet kiedy dotarli pod mieszkanie Daikiego.
- No to...pa...- wydukał Kagamine i odwrócił się chcąc pójść do swojego domu. Aomine złapał go za rękę, nie pozwalając zrobić ani jednego kroku więcej.
- Może chcesz zostać? - powiedział beznamiętnym głosem, wpatrując się w czerwoną czuprynę kolegi. Kagamine odwrócił się i spojrzał w oczy drugiemu, próbując z nich coś wyczytać.
- W sumie...skoro już tu jestem...
Daiki puścił Taigę i otworzył drzwi. Po chwili obaj byli już w środku.
- Napijesz się czegoś? - z grzeczności spytał gospodarz. - Herbaty, kawy...?
- Herbaty.
Oboje usiedli przy stole i zaczęli sączyć swoje napoje. Zapadła niezręczna cisza, którą postanowił przerwać Aomine. Wstał, obszedł stół i opierając się o jego blat zbliżył swoją twarz niebezpiecznie blisko do Kagamiego. Sam chyba nie do końca wiedział co robi, prawdopodobnie był to impuls. Taiga był zaskoczony, ale nie odsunął się. Patrzył sie w jego oczy zdumiony. Na twarzy Daikiego znów pojawił się ten dziwny uśmiech. Czerwonowłosy nie potrafił odszyfrować tego wyrazu twarzy. Po długiej chwili bezczynności, Aomine postanowił zbliżyć się jeszcze bliżej do swojego rywala od koszykówki. Ich usta zetknęły się, a potem zaczęły coraz zachłanniej zabierać powietrze drugim. Aomine przejechał palcami po dłoni Kagamiego, ten zaś odpowiedział mu splatając ich ręce razem. Ich oddechy powoli przyspieszały. Aomine postanowił pójść naprzód z akcją, kilkoma ruchami zrzucił bluzę z Kagamiego, przerywając na chwilę pocałunek. Żadne z nich nie wiedziało co robi. Dali się ponieść chwili, a ona wciąż trwała, jakby miała się nigdy nie skończyć. Ich języki stykały się i ocierały o siebie jakby w niemym tańcu, starając się powiedzieć "więcej". Aomine chciał przechylić Kagamiego jeszcze bardziej do tyłu, ale z racji że dalej było już tylko powietrze, wolał zrezygnować z tego posunięcia. Zamiast tego złapał go za tyłek i posadził na blacie stołu, samemu również wdrapując się na niego. Kagami nie przejął się tym zbytnio, dopiero kiedy jego nagie plecy dotknęły zimnego blatu, poczuł kontrast między swoją rozpaloną skórą i otoczeniem. Aomine wisiał teraz nad nim, przejmując całkowitą kontrolę. Dotykał każdego centymetru jego ciała, chcąc nim zawładnąć, przywłaszczyć go tylko dla siebie. Zsuwając rękę nieco niżej, ściągnął obojgu spodnie. Serce Kagamiego łomotało niesamowicie. Instynkty wzięły górę, teraz żaden z nich nie myślał o niczym, oboje chłonęłi siebie nawzajem jak tylko mogli. Aomine oderwał się od ust czerwonowłosego i przygryzł nieco jego ucho. Blisko jego skóry, zjechał trochę niżej, pieszcząc jego szyję ciepłym oddechem. W tym czasie ręce Kagamiego błądziły gdzieś po plecach tego drugiego. Aomine czuł w tej chwili narastające podniecenie. Że też chcica dopadła go akurat teraz...Złapał zębami za jego sutka, lizał go i lekko ciągnął. Jedną dłonią gładził jego czerwone włosy, a drugą badał tors. Jego palce powoli przesuwały się coraz niżej, zahaczając o mateiał bokserek. Na chwilę ustając w pieszczeniu swojego..kolegi? Kochanka? Ściągnął mu bieliznę odkrywajac jego przyrodzenie. Ponownie wpił się w jego usta, w tym czasie ściągając i swoje pozostałości ubioru. Przylgnął do jego rozpalonego ciała, na chwilę przerwał pocałunek. Znów złączył ich czoła, próbując złapać oddech. "Gotowy?" - wymruczał z zamkniętymi oczami. Złapał Kagamiego za biodra i po ostatnim spojrzeniu w jego roziskrzone oczy, zanurzył w nim swoją męskość. Zaczął posuwać się wolno do przodu i do tyłu, jednocześnie łapiąc za przyrodzenie czerwonowłosego i pobudzając go jeszcze bardziej. Wkrótce posuwiste ruchy stały się coraz szybsze, wywołując ich ciche stęknięcia i nieregularny oddech. Niedługo nadszedł finał tego zbliżenia, biała ciecz wypełniła wnętrze Kagamiego i pojawiła się na jego brzuchu. Natura kazała mu wypocząć po stosunku, więc czerwonowłosy niemalże od razu zasnął. Aomine nie dbał już o to czy coś się pobrudzi, zaniósł Taigę do swojego łóżka, po czym sam położył się obok.
- Wygrałem. Teraz mamy remis. - powiedział cicho Daiki. Miał tutaj na myśli mecz koszykówki, który przegrał z Kagamim. Nawet do końca pozostaną rywalami...


___________________________________________________

A oto i jest! Wyczekiwane yaoi! xD (tsaa chyba tylko przeze mnie)
Pisałam je od ładnych paru miechów, siedząc w szkole i skrobiąc na telefonie po jednym słowie. A teraz szkoła się skończyła...więc o 2 w nocy postanowiłam się za to wziąć ^^ Gdybym była w normalnym stanie, prawdopodobnie nie byłabym w stanie napisać części z yaoi (odwracanie wzroku i machanie głową chyba nie sprzyja pisaniu?) ale jako że wczoraj(no, w sumie dzisiaj...) byłam totalnie wycieńczona, zarówno umysłowo jak i nie...powstało oto to coś. Taki one-shocik. Wiem, że nie jest wysokich lotów, a nasi Kagami i Aomine praktycznie od razu padają sobie w ramiona, ale co tam xD I hope you enjoed this yaoi =^.^=