27 stycznia 2015

Blok 9 ★Piętro ★1★

Noc 1, Ofiara 1
Obudziłem się w jakimś budynku, był to prawdopodobnie blok albo wieżowiec - trudno było określić. Jako że byłem na parterze, przez szybę w drzwiach widziałem że jest środek nocy. Lampy były pozapalane...

Noc 1, Ofiara 2
Obudziłam się w jakimś nieznanym budynku, z moim czarnym psem u boku. Trzymałam smycz, choć na początku nie byłam tego świadoma. Przez spore okna wyjrzałam na zewnątrz i odkryłam, że jestem całkiem wysoko. W dodatku w nocy, gdzie niebo było prawie całkiem czarne. Odwróciłam się do schodów (obok nich była winda) i próbowałam dojrzeć na ścianie numer piętra na którym byłam. Wielkie, białe 4.

Noc 1, Ofiara 1
Postanowiłem wyjść z budynku, nie widząc sensu w dalszym wyczekiwaniu. Kiedy tylko przekroczyłem próg, wiedziałem że nie powinienem był tego robić. Coś mówiło mi żebym jak najszybciej wracał, ale zignorowałem to. Przed blokiem stał policjant. Miał na sobie kask i kamizelkę kuloodporną, a do tego stał tyłem do wejścia - jak pies strzeżący swojej budy. Chyba mnie nie usłyszał. Przeszedłem parę kroków w prawo, ale niedługo potem oparłem się o ścianę, nie mogąc zrobić ani jednego kroku więcej. Czułem że coś mnie obserwowało...i to zdecydowanie nie o gliniarza chodziło.

Noc 1, Ofiara 2
Kiedy już zorientowałam się gdzie jestem, postanowiłam wsiąść do windy. Znajdowałam się w dziwnej sytuacji - no bo budzę się w nocy w jakimś obcym budynku? Jak to się stało? Dlaczego tu jestem? Dobrze chociaż, że nie jestem sama. Mój pies dzielnie dotrzyma mi towarzystwa. Wkrótce po wciśnięciu przycisku winda zjechała na dół. Wsiedliśmy do niej. Spojrzałam na przyciski, ale zamiast kliknąć "parter" coś podkusiło mnie by pojechać jeszcze wyżej. Kliknęłam osiem.

Noc 1, Ofiara 3
Przebudzić się w takim miejscu, kto to widział! - pomyślałam wstając z podłogi. - Pewnie za dużo wypiłam...chociaż nawet tego nie pamiętam. - dokończyłam myśl i spojrzałam za okno próbując zidentyfikować miejscówkę w której aktualnie byłam. Niestety, wyglądało na to że byłam tu po raz pierwszy. No cóż, pozostaje pójść na przystanek i jakoś to będzie.

Noc 1, Ofiara 1
Osunąłem się na ziemię, będąc zbyt przerażonym by spojrzeć za siebie. Bałem się mrugnąć, żeby coś mi nie wyskoczyło przed twarz. Wtem od strony gliny padły słowa "Na twoim miejscu bym wracał." - zimne i bez krzty współczucia. Chociaż jakbym teraz spojrzał sam na siebie, czułbym raczej litość i pożałowanie. Poderwałem się do biegu. Udało mi się wybiec aż na drugą stronę uliczki, po czym skierowałem się w lewo - tam gdzie teoretycznie powinny jeździć samochody i chodzić ludzie.

Noc 1, Ofiara 4
- Ohohoh. - wydałam z siebie dźwięk zadowolenia. Siedziałam sobie na 3 piętrze i patrzyłam za okno, a było na co patrzeć. Jakiś kolejny idiota próbował uciec. Pochwaliłabym go za odwagę, gdyby nie fakt że nie przejawia on zbytniego rozumu. Oh! Odwrócił się na chwilę! Mmmm jego wykrzywiona w strachu twarz wygląda tak rozkosznie... Delektowanie się tym widokiem to najlepsza przyjemność...zwłaszcza po tym co przeszłam. No, zobaczymy ile osób dzisiaj wykituje. O! Goni go! Hehe! Zaraz będzie po nim! Oho...już się nie rusza. No daaaalej, przesuń się maszkaro. Chcę zobaczyć co z niego zostało! Mhm...mhm...ładnie, ładnie. Zostawiłeś całkiem sporą kałużę krwi. Szkoda, że jutro już jej nie będzie...i tych flaków wylewających ci się z brzucha. No cóż, widowisko zakończone. Teraz pora pojechać windą na dach. Że też tak długo zajęło mi wejście tam...ale przynajmniej nikt oprócz mnie się tam nie dostanie. Z drugiej strony...strasznie tam nudno. Do porzygania. Dlatego chodzę na spacerkii~ Ach! Ten dreszczyk emocji. Szkoda byłoby siedzieć na dachu jak ptak w klatce kiedy jeszcze jest tak spokojnie...

Noc 1, Ofiara 2
Po kliknięciu przycisku osiem, spojrzałam na swojego psa. Opierał się o rozsuwane drzwi windy. Wydawał się być jakby większy i masywniejszy niż dotychczas, może przez to że stał na dwóch łapach. Mimo że nie mogłam oderwać od niego wzroku, widziałam go jednocześnie dobrze i nie. Szczegóły umykały moim oczom. Cały czas miałam wrażenie, że robi się coraz większy, aż doszedł do rozmiaru ludzkiego mężczyzny. Przerażało mnie to, bo coraz mniej przypominał psa. Teraz był czarnym muskularnym potworem..."ding" winda otworzyła się. Zamrugałam parę razy i zobaczyłam jak mój mały pies podreptał poza windę. Pomyślałam, że widocznie to miejsce tak na mnie wpływa i również wysiadłam.

Noc 1, Ofiara 3
Gdzie ja w ogóle jestem? - powiedziałam sama do siebie nie oczekując odpowiedzi. Ech... Chciałam spojrzeć w dół schodów, ale było tam ciemno, jak nie powiem gdzie. Zobaczyłam jednak ruch, ktoś tam był. On chyba też mnie zauważył, bo zaczął we mnie świecić latarką. Światło pozwoliło mi dojrzeć twarz tajemniczej osoby. To chyba... policjant? "Hm, lubię facetów w mundurach" - przeszło mi przez myśl. Chciałam zagadać, ale oboje usłyszeliśmy czyjś krzyk. Policjant od razu pobiegł w stronę z której dochodził, a ja podążyłam za nim. Czyli dalej w dół.

Noc 1, Ofiara 2
- Nieee! - krzyknęłam na cały głos. - Wracaj tu! Temisu! Nie rób mi tego! - wołałam za psem który zerwał mi się ze smyczy i pobiegł schodami w dół. "Może on też wyczuł tą dziwną atmosferę?" - pomyślałam zrezygnowana, zanim ktoś nie zaczął świecić mi po oczach. Wyglądało na to, że to jakiś policjant, pomyślałam więc że powiem mu o incydencie, ale kiedy tylko wspomniałam o psie powiedział "Tu nie wolno przebywać zwierzętom. Zwłaszcza w dzień." - z początku nie zrozumiałam o co mu chodzi, no bo gdzie on tu widzi dzień, ale nie zdążyłam go o to zapytać, bo ruszył z powrotem na górę. Pomyślałam że dosyć mam wrażeń jak na jeden dzień i usiadłam na parapecie. Żadnych gwiazd...ani nawet księżyca. Doprawdy okropna noc. A Temisu i tak już pewnie nie dogonię...- z tą myślą zasnęłam.

Noc 1, Ofiara 3
Zatrzymałam się tuż przy schodach i zobaczyłam jak policjant obświeca latarką jakąś dziewczynę. Postanowiłam zostać w cieniu i przyglądać się z daleka. Coś mi mówiło żeby nie zbliżać się choćby o krok dalej. Kiedy powiedział jej że kundle nie mogą przebywać na terenie budynku, omalże nie parsknęłam śmiechem. A potem zawrócił w moją stronę. Poszliśmy z powrotem na piętro wyżej, dziewiąte o ile się nie mylę. Nie musiałam długo z nim flirtować, wyjątkowo szybko poddał się mojemu urokowi. Widocznie mieliśmy się ku sobie. Usiedliśmy w najciemniejszym kącie (za windą) i zaczęliśmy namiętnie całować. Muszę przyznać, że był w tym całkiem niezły. Potem przeszliśmy do nieco bardziej niegrzecznych rzeczy...

Noc 1, Ofiara 5
Byłam sama. Całkiem sama. Mogłam tylko patrzeć na otaczający mnie świat. Świat mroczny i nieznany. W głębi duszy wiedziałam co tu się święci, nie raz miałam podobne sny. Czułam się jakby koszmar stał się rzeczywistością. Znałam zasady tej gry.
1.Nie siedzieć zbyt długo w jednym miejscu.
2.Unikać innych osób.
3.Nie wsiadać do windy w której już ktoś jest.
4.Pod żadnym pozorem nie wychodzić poza budynek.
5.Nie zaprzyjaźniać się z psami.
Szczerze mówiąc sama nie jestem pewna czy w ostatnim punkcie chodzi o zwierzęta czy policję... W każdym razie to miejsce każdego napawa przerażeniem. Czuję unoszące się w powietrzu szaleństwo, tęsknotę, samotność, cierpienie...Mam wrażenie jakbym słyszała duszę tego budynku, jakby szeptał do mnie ukradkiem te wszystkie okropne rzeczy. Chciałabym się obudzić...

- , Ofiara 6
Przebudziłem się na miękkim łóżku, obok swojej dziewczyny. Podniosła się z poduszki i ociężale zbliżyła swoją twarz do mojej. Długie włosy zasłaniały jej nagie piersi, a kołdra przysłaniała resztę. W tym momencie czułem się szczęśliwy i spełniony. Może nawet zakochany? Moja luba - jakby powiedział jakiś poeta - uśmiechnęła się szeroko (co swoją drogą wyglądało dosyć creepy w kompletnych ciemnościach pokoju) i przyłożyła swoje czoło do mojego. Chyba w tym momencie zasnąłem.

Noc 1, Ofiara 5
Zrobiłam coś strasznego. Albo raczej, moja powłoka cielesna zrobiła. Chyba nigdy tego nie wybaczę. Nie sobie, lecz temu czemuś które to zrobiło.

Noc 1, Ofiara 6
Korytarz...? - pomyślałem zdziwiony po otworzeniu oczu. "Witaj kochanie." - usłyszałem z lewej strony. Obróciłem się i ujrzałem swoją dziewczynę. Wyglądała na smutną i zmizerniałą, ale na jej twarzy widniał lekki uśmiech. Miała podkrążone oczy, jakby nie spała bardzo długo. "Gdzie my jesteśmy?" - spytałem. "W moim najgorszym koszmarze." - odpowiedziała.
- Przepraszam że cię w to wciągnęłam.
- W co takiego?
- Pamiętasz jak dotykaliśmy się czołami?
- No, tak, ale co to ma...
- To nie byłam ja. Coś przejęło na chwilę moje ciało. Przepraszam.
- To nie twoja wina...
- Niestety moja. Ja...nie protestowałam. Byłam bez ciebie naprawdę samotna i kiedy pomyślałam że mogę być znowu przy tobie...poddałam się temu czemuś. Przepraszam.
- Już dobrze. - objąłem ją ramieniem. - Jestem tu. - powiedziałem by dodać jej otuchy. Nie byłem na nią zły. To nie jej wina, po prostu nie chciała być sama. Może mam do niej o to mały żal, ale w końcu mężczyzna jest po to by chronić swoją kobietę.


Noc 1
Ofiary żywe: 2, 3, 4, 5
Ofiary martwe: 1