08 kwietnia 2015

★Luka x Gakupo★

Nadszedł festyn, a ja zamiast pójść do stoisk zapełnionych ludzmi skierowałam się do parku. Były tam poustawiane stoły, przy których był rozgardiasz i powszechna wesołość. Minęłam kilka kolorowych osób, skręciłam w prawo i usiadłam przy swoich przyjaciołach. Było tu jeszcze bardziej kolorowo, z racji tego że każdy miał unikatowy kolor włosów. Usiadłam pomiędzy Gakupo i Rin, a naprzeciwko nas siedział Kaito z Miku. Już chciałam zacząć jeść, kiedy zauważyłam że Gakupo wstaje. Spojrzałam na niego zdziwonym wzrokiem. Ten obszedł stół i tuż za Kaito...potknął się. Każdy kto to widział roześmiał się. Najbardziej było słychać śmiech Gumi, która pochłaniała procenty wraz z Meiko. Rzuciłam im karcące spojrzenie, które chyba zauważył Gakupo. Jak gdyby nigdy nic wrócił na swoje miejsce (to po co on w ogóle wstawał??) ze spuszczoną głową. "Jesteś zła?" - zapytał. Oczywiście że jestem zła! A wyglądam jakbym była szczęśliwa?! - pomyślałam. Ten to potrafi głupie pytanie zadać. Odwróciłam głowę lekko zawstydzona tym, że byłam dla niego taka ostra(nawet jeśli nigdy nie powiedziałam tego na głos). Moje mięśnie były spięte a ja patrzyłam się w jeden punkt, zastanawiając czy by nie wrócić do domu. Wtedy poczułam chłodny powiew wiatru. Pomyślałam coś w stylu "niech mnie ktoś przytuli!" ale byłam pewna że teraz wszyscy będą się trzymać z daleka. Zwłaszcza Gakupo, w końcu teraz przybrał tą swoją niewinną, niezdarną jazń. Jednak on chyba auważył że się wzdrygnęłam pod wpływem powiewu, ponieważ objął mnie swoim ramieniem. Spojrzałam na niego i moje wątpliwości zostały rozwiane. To był nadal ten sam Gakupo. Wtuliłam się w niego, a z mojej twarzy już na dobre spłynął grymas złości. "Hmm" - usłyszałam jego głęboki, niski głos. I poczułam że jego głowa zbliża się do mojej szyi. Na poczatku mnie to oszołomiło, ale potem zrozumiałam. "G-gakupo?" - wydukałam. Wtedy odsunął swoje usta od mojej szyi i spojrzał mi w oczy. To już był ten drugi. "Nie patrz na mnie w ten sposób." - powiedział. "Co, nie lubisz mojej seksowniejszej wersji?" - dodał. Moje policzki oblały się rumieńcę, poczułam jak robi mi się gorąco. "Co ty wygad-" nie zdążyłam dokończyć, a on przygryzł mi ucho. Odepchnęłam go speszona. "Co ty wyprawiasz?" - wydukałam na wydechu. "Nie jesteśmy tu sami!" - trafnie zauważyłam, rozglądając się czy ktoś się na nas nie gapi. Jednak inni byli pochłonięci zabawą. Poczułam się jakby byli za ścianą, w innym świecie. A w tym była tylko nasza dwójka. "Nie opieraj się, Luka." - powiedział łapiąc mnie za głowę i przysuwając delikatnie do siebie.


"Oboje wiemy...że tego chcesz."

Posłusznie poddałam się. Zatopiłam się w jego ramionach, zapominając o wszystkim dookoła. Zamknęłam oczy i wszystko jakby odpłynęło...


Obudziłam się następnego ranka w otoczeniu Gumi i Rin. Miejsce wokół wyglądało jak istne pobojowisko, gdzieniegdzie walały się puste butelki po sake, wiele osoób (podobnie do mnie) przysypiało na trawie, a jedzenia prawie już nie było. "Mm...kiedy odpłynęłam?" - zapytałam. "Całkiem szybko" - odpowiedziała Gumi. - "Prawie całą noc przespałaś na kolanach Gakupo, hihi." na dżwięk jego imienia wzdrygnęłam się. Moment w którym zdałam sobe sprawę, co do mnie powiedziała był również momentem w którym po raz kolejny moją twarz oblała fala gorąca. "Ale spaliłaś buraka, haha!" - zawołała uciesznie Rin. "Dlaczego zawsze się tak denerwujesz jeśli chodzi o Gakupo?" - dodała nadal się śmiejąc. "Nie rozumiesz? Oni się kochają..." - dopowiedziała Gumi. Uskakując żebym jej nie uciszyła. Mimochodem spojrzałam na drzewo niedaleko  nas. Siedzieli pod nim Len (brat Rin) oraz...Gakupo! Wyglądał na zmęczonego. Opierał się o korę rośliny z zamkniętymi oczami, jakby bujał w obłokach, aczkolwiek nie spał. To był taki uroczy widok...Z jednej strony nie chciałam mu przeszkadzać ale z drugiej...podeszłam do niego cicho i delikatnie się w niego wtuliłam. W jego objęciach mogłabym spędzić resztę życia...



__________________________________________________________


Okeeej! Na wstępie przepraszam że nie było mnie na własnych blogach przez ładnych parę miechów, ale mam problemy ze sobą i raczej mi się nie nazbierało przez to weny ;-; Ja wię że to krótkie i nie yaoi tylko wgl vocaloidy z dupy jak ja się w ogóle vocaloidami nie interesuję ALE. Już wyjaśniam - to wszystko za sprawą mojego snu. Ogólnie pomysł ze stołami i z festynem mi się przyśnił, rozdwojenie jazni Gakupo też, pierwszy przytulas też. A resztę musiałam dopowiedzieć jakby ^-^' Mam nadzieję że w ogólnym rozrachunku nie wyszło tak zle jak myślę że jest...Muszę przyznać że wyszłam z wprawy przez ten cały czas o.o' Nie obiecuję że wrócę, ale przynajmniej daję znak że żyję xd Tak więc ten...y, weny. Iiii...wesołego spóznionego jajka. Iii...wspierajcie Gakupo x Luka bo to naprawdę uroczy pairing <3 Sayonara~

P.S. Aż sobie ustawiłam ten pierwszy obrazek na tapetę :D
P.S.2 Nadal mam problem z "z" z kreską -.- Nienawidzę cię klawiaturo...